Ta strona nie jest wspierana przez Twoją przeglądarkę. Rekomendujemy Chrome, Safari, Edge lub Firefox.

Bezpłatna wysyłka na terenie Polski od 129 zł Paczkomaty InPost oraz kurier DHL

Koszyk

Gratulacje! Twoje zamówienie kwalifikuje się do bezpłatnej wysyłki. Brakuje €129 do bezpłatnej wysyłki,.
Brak więcej produktów

Produkty
Suma Bezpłatne
Koszty wysyłki oraz zniżki są podsumowane w kasie.
Kontynuuj zakupy
Ile kofeiny naprawdę jest w espresso vs. przelewie? Jak wpływa obróbka, odmiana i wypał?

JOURNAL

Ile kofeiny naprawdę jest w espresso vs. przelewie? Jak wpływa obróbka, odmiana i wypał?

Kofeina jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych składników kawy, a jednocześnie jednym z najbardziej niezrozumianych. Wokół niej narosło wiele mitów: że espresso „stawia na nogi” bardziej niż przelew, że jasno palona kawa ma mniej kofeiny, albo że kawa specialty jest „słabsza”. Tymczasem rzeczywistość – jak to często bywa w świecie kawy – jest znacznie bardziej złożona i ciekawsza.

Espresso kontra przelew – co naprawdę zawiera więcej kofeiny?

Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się oczywista: espresso smakuje intensywniej, więc musi zawierać więcej kofeiny. W rzeczywistości jednak wszystko zależy od tego, jak zadajemy pytanie. W porcji klasycznego espresso (ok. 25–30 ml) znajduje się średnio 60–80 mg kofeiny. Dla porównania, filiżanka kawy przelewowej (250 ml) może zawierać od 120 do nawet 180 mg kofeiny.

Różnica wynika z czasu kontaktu wody z kawą oraz objętości napoju. Espresso jest ekstraktem krótkim i skoncentrowanym, ale to przelew – parzony wolniej i w większej ilości – dostarcza organizmowi więcej kofeiny w skali całego kubka. Dlatego to właśnie poranna kawa z dripa czy Chemexa często działa „dłużej”, mimo łagodniejszego smaku.

Odmiana botaniczna – kluczowy czynnik

Jednym z najważniejszych, a rzadko uświadamianych czynników wpływających na poziom kofeiny jest odmiana kawy. Arabika, która dominuje w świecie specialty, zawiera naturalnie około 1–1,5% kofeiny w suchej masie. Robusta – nawet dwukrotnie więcej. To właśnie dlatego kawy specialty, oparte niemal wyłącznie na arabice, bywają postrzegane jako „łagodniejsze”, choć ich profil smakowy jest znacznie bogatszy.

Warto dodać, że kofeina w roślinie pełni funkcję obronną. Odmiany rosnące na większych wysokościach, w stabilniejszym klimacie, nie potrzebują jej aż tak dużo – stąd niższy poziom kofeiny w wysokogórskich arabikach.

Obróbka – mit czy realny wpływ?

Często można spotkać się z opinią, że obróbka naturalna „dodaje kofeiny”, a myta ją „wypłukuje”. Z punktu widzenia nauki różnice te są minimalne. Obróbka wpływa przede wszystkim na aromat, słodycz i strukturę kawy, a nie na samą zawartość kofeiny. Ewentualne różnice są wtórne i wynikają raczej z konkretnej odmiany czy gęstości ziarna niż z samego procesu obróbki.

Stopień wypału – jasna czy ciemna?

To jeden z najtrwalszych mitów kawowych. Wbrew intuicji, ciemne palenie nie oznacza więcej kofeiny. Podczas palenia kofeina jest stosunkowo stabilna – nie „wypala się” w sposób znaczący. Różnice, które obserwujemy, wynikają głównie z tego, że ciemno palone ziarna są lżejsze i bardziej porowate. Jeśli odmierzamy kawę objętościowo (np. łyżką), jasne palenie może dostarczyć nawet nieco więcej kofeiny, bo ziarna są gęstsze.

W praktyce, przy ważeniu kawy – co jest standardem w świecie specialty – stopień palenia ma znikomy wpływ na poziom kofeiny w filiżance.

Kofeina w kawie specialty – mniej, ale lepiej?

Kawa specialty często kojarzy się z „czystą energią” – bez gwałtownego skoku i nagłego spadku. To nie magia ani marketing, lecz efekt jakości surowca, precyzyjnego palenia i lepszej ekstrakcji. Stabilniejszy profil smakowy, mniejsza ilość defektów i bardziej przewidywalna chemia naparu sprawiają, że kofeina działa łagodniej i dłużej.

W świecie specialty kofeina przestaje być celem samym w sobie. Staje się jednym z elementów złożonego doświadczenia – dodatkiem do smaku, aromatu i rytuału. I być może właśnie dlatego filiżanka dobrze zaparzonej kawy potrafi obudzić nie tylko ciało, ale i zmysły.

Pozostaw komentarz

Komentarze muszą zostać zaakceptowane przed publikacją